Informacje

  • Wszystkie kilometry: 75359.88 km
  • Km w terenie: 2686.53 km (3.56%)
  • Czas na rowerze: 126d 02h 07m
  • Prędkość średnia: 24.12 km/h
  • Suma w górę: 352578 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jurektc.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Sobota, 31 lipca 2010

Szczecin-Nowe Warpno-Trzebież

Na dzisiaj była zaplanowana traska 170 km po pięknych drogach niemieckich przez Misiacza ale niestety problemy chorobowe i antybiotyki rozlożyły cały plan na lopatki.Nasz rezerwowy planista Kris tez stanął na wysokości zadania i zaplanował 120 km wypad do Nowego Warpna.
Jak zwykle start odbył się z Ogrodu Rajskiego o godz 8.00 a prócz Krisa dojechał jeszcze Arek.A chwilke póżniej z Głębokiego dołączył do nas lata nie widziany wózkarz Mariuszek.




Traska przebiegal bardzo spokojnie jechaliśmy równym tępem zbizonym do 30km/h pogoda była sloneczna a wiatr sprzyjał bo wiał w plecy i nim sie zorjentowaliśmy byliśmy juz na miejscu.






Przystań w Nowym warpnie jest zupełnie nowa wiec na laweczce postanowiliśmy się posilić napić płynu życia i ruszylismy na Hot Doga do Trzebieży.




A tutaj nasz planista Kris.



A tutaj ja :):)



Koniec leżakowania i ruszamy dalej w droge.
Chęci gdzies sie podziały do pedałowania i jechaliśmy jak smętne trutnie.Jedyne co nas trzymało przy zyciu to ten pyszny hot dog w Trzebiezy :)
No i żeby nie było jak w bajce Mariuszka opuściły siły wiec do tego trutniwego pedałowania doszlo spacerowe tempo.
Do Trzebiezy dotarliśmy okolo 12 i jakie było nasze zdziwienie gdy dowiedzielismy się ze żarlo podają dopiero od 13,to tak jak za komuny wóda była od 13 a teraz hot dogi od 13 :):)
W nie małym nerwie ruszyliśmy poszukac cos do zjedzenia.Wielkiego wyboru nie było wiec ze 100m dalej trafiliśmy na hamburgery.W zyciu wiekszego gówna nie jadłem za takie cudo powinny zamykać i dawac roboty publiczne.Do tego temu biznesmenowi przeszkadzały nasze rowery oparte o stól tak jakby bylo je gdzie postawić (zero stojaków na rowery).Za kare troszeczke mu poswiniłem na stole :):)
Po tym pysznym posiłku ruszylismy dalej w droge w końcu jeszcze przed nami 35km spacerowego tempa :) do tego w Brzózkach 2 km masazu jąder (cudowny bruk)
Tempo było bez zmian do czasu gdy Kris wpadł na pomysł poszalec za autobusem MZK :) i powiem wam ze w zyciu nie jechałem tak szybko prawie nie pedałując :) było to nie samowite, adrenalinka poszła do góry ze hoho.Powieżliśmy sie za nim z 5 km ale niestety tylko we dwoje wiec trzeba było poczekac na kolegow.Reszte drogi do Głebokiego snulismy razem,no prawie do Gębokiego bo cudowne uzdrowienie Arka dało mu powiew świezośći i jakies 4 km przed Głębokim tak nacisną na pedałki ze trzeba było się starac zeby się z nim zabrac.Kris został z Mariuszkiem a my pomkneliśmy co sił do przodu.Na Głębokim byliśmy zmordowani ze tralala ale zeby nie bylo za dobrze wpadłem na pomysł dobić się do końca i niestety juz sam wdrapałem się na Osowo a chce powiedziec ze to 6% podjazd długości około 2,5 km.
No i jak podjechałem to chciałem juz tylko do domku na łóżeczko.:):) co po 15 min się spelniło.
Pozdrawiam w szczególności MIsiaczka :):):) niech przejda mu juz te bóle.
A tak to wygląda na mapie

  • DST 116.03km
  • Czas 04:52
  • VAVG 23.84km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 lipca 2010 Kategoria Do i z pracy

Dojazd do przacy

Jak w temacie.
  • DST 18.00km
  • Czas 00:50
  • VAVG 21.60km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 lipca 2010

Lenistwo przełamane

Ostatnie dwa tygodnie nie zabardzo były mi po drodze z rowerem ale dzisiejsze rozkrecenie napewno to zmieni.Inicjatywa wyszła od Misiacza a ja tylko podałem dalej i w efekcie końcowym w trójke ruszyliśmy w droge (poszedłem z tą "drogą" troche za grubo) Dziwnymi skrutami z Pomorzan ruszyliśmy na Głębokie i to by było na tyle :):):)
Ale sie rozpisałem.Jestem ciekaw co nagryzmoli Misiacz.POzdrawiam.
  • DST 27.50km
  • Czas 01:27
  • VAVG 18.97km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 lipca 2010

Szczawnica-Czerwony Klasztor

Klasyczna wycieczka z małżonką przebiegła bardzo spokojnie.Widoki które cieszyły oko byly wazniejsze od jazdy :( wiec tempo nie było oszołomiające :) ale wazne że cokolwiek sie ukręciło :) przez dwa tygodnie urlopu :):)
A tak wyglądała traska



A tu bedzie filmik jak się uda go zapodac :)
http://www.youtube.com/watch?v=0BhHeU76bUg
  • DST 27.20km
  • Czas 03:10
  • VAVG 8.59km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 lipca 2010 Kategoria Do i z pracy

Do i z pracy

Zauważylem ze nie wpisując kilometrów dojazdów i powrotów z pracy umyka mi spora ich ilość. W końcu 30 km w tygodniu ponad 120 w miesiącu i prawie 1400 w roku to nie w kij dmuchał.Do pracy dojeżdzam codziennie bez wzgędu na pogode i pore roku.W związku z tym zaczynam je zapisywać.
  • DST 12.00km
  • Czas 00:35
  • VAVG 20.57km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 lipca 2010

Bez pomysłu na tytuł :)

Ostatnio pogoda nas nie rozpieszcza :) stanowczo jest za gorąco. Nawet się nie chce pokręcic na rowerku.Ale po dwu tygodniowej przerwie wojaży z Misiaczem,bo ten włuczył sie po Francji z małżonka ,nie wspomne ze bez roweru :) wreście przyszedł czas troche wspólnie podreptać.Dystans nie jest porażający ale czas miło spedziliśmy.A co najważniejsze na Osowie pobiłem swój rekord predkośći który obecnie wynosi 64,64 km/h :):)
  • DST 18.87km
  • Czas 01:06
  • VAVG 17.15km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 26 czerwca 2010 Kategoria Najszybsza

Szczecin-Trzebież

I jak zawsze w sobotke pokręciliśmy troszke z Dzidkiem kilometrów.Zapowiadało sie ze bedzie pare osób a przyjechaliśmy sami na pole bitwy :)
Nasze ulubione miejsce startu do ogród rajski



I tak tez było tym razem.O godzinie 9.00 uroczyste przecięcie wstęgi uściski dłoni i nadszedł czas na jazde.:) Skoro byliśmy tyko we dwoje postanowiliśmy troszke dac sobie po zaworkach i podnieść cisnienie.:)
Droga do Trzebieży jest płaska wiec można troszke na niej poszalec.Robiąc zmiany co 3 kilometry dotarliśmy na miejsce z czasem 1 godz i 1 minuta a byl to dystans 30 kilometrów ,srednia pokazywała 30,11km/h :):)
Mordki nam się cieszyly choc końcówka była naprawde cięzka,prawie cały czas jechaliśmy 32 km/h było ciężko ale daliśmy rade.Pogoda była piękna słoneczna wiatr lekko zmienny z przewagą w twarz.
Myśl która nas pocieszała całe 30 km legła w gruzach bo upragniony i pyszny hot dog na plazy w Trzebieży ktory miał być ukojeniem naszego zmeczenia niestety wydawany był dopiero od godz 12 :(:(:( a była godz 10.00.
A wiec żarcie zwiało koło nosa i czas było wracać
Tym razem wiatr mieliśmy w plecy dawaliśmy około 34-36 km/h wspaniale się jechało.Kilometry na liczniku szybciutko się zmieniały i nawet przeszła mi myśl ze gdyby udało nam się utrzymać średnią to bedzie rekord wszechczasów :):)
Tempo utrzymaliśmy, daliśmy rade choć łatwo nie było na Głebokie wpadliśmy okropnie zmordowani.Sprawdzamy liczniki i.......... średnia 31,10km/h. Szcześliwi ale spodziewałem sie sredniej okolo 32-33 km/h
Co prawda rekord czasówki cieszy ale lekki niedosyt pozostaje,tyle wysiłku i tyle szybciej jechaliśmy w drodze powrotnej a tak niewiele podniosła nam się srednia.
Ale co tam starczy narzekania i czas sie troche pocieszyć,wypic piwko i skosić trawke :):)
A oto nasza traska

  • DST 57.58km
  • Czas 01:51
  • VAVG 31.12km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 czerwca 2010

Dookoła Miedwia

Napisze krótko,było przerąbane.Wiatr dawał po kościach ze az miło było :) i tak dziw ze wyszła taka srednia :)
Wyruszylismy z mostu długiego o godz 8.00 ,skierowalismy sie w kierunku Dabia i po droze zawitaliśmy na przystań jachtową




Gdy juz nacieszyliśmy ko ruszylismy dalej w kierunku Wielgowa i Zdunowa i tu zaczeły sie nasze problemy.
Nie zabardzo lubimy trakty lesne a tu niestety bylo ich pod dostatkiem a juz mistrzostwo swiata zrobiła droga do Niedzwiezia Spory kawał drogi prowadził przez las zupełnie polnymi drogami

nie ułatwiało nam to jazdy bo nie lubimy takiej nawierzchni do tego spychacz swiezo równał droge ::)::) tak to nazwijmy :) a do tego jeszcze zupełnie nie znany teren i kluczenie po lesie :(



często sie posilkowaliśmy mapa dzisiaj.

Po nieszczesnym Niedzwiedziu przyszedł czas na Reptowo Cisewo Grzedzice Lipnik Kunowo Wierzchwald Koszewko Koszewo Wierzbno Gredziec Okunica Ryszewo Turze Młyny Ryszewko wjazd na droge Pyrzyce-Szczecin zjazd na Kołbacz Nieznan Bielkowo Kobylanka Motaniec Niedzwiedz Zdunowo Wielgowo Dabie Szczecin
Była to trasa jak po kilometrach widac nie za długa ale koszmarna nawierzchnia i pogoda położyła nas na łopatki.Resztkami sił dotarlismy do domku.
A tak trasa ta wygląda na mapie
  • DST 127.66km
  • Czas 05:18
  • VAVG 24.09km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 czerwca 2010

Szczecin zlot gwiazdzisty

Szczecin pl.Lotników godz 12.00
Kilkuset rowerzystów z okolic Szczecina zawitało na zlocie aby "pokolować" w asyscie policji po centrum Szczecina.Organizatorzy czyli "rowerowy szczecin" tym razem wyjatkowo barwnie sie przygotował.Rozdawał za darmo koszulki i baloniki.


Nim rozpoczął się przejazd zorganizowano jeszcze konkurs,przejazd tandemem na czas.I zaraz po zakończeniu tego konkyrsu kolorowy korowód przetoczył się bocznymi ulicami miasta.





Przejazd zakończył się pod trzema orłami

  • DST 13.87km
  • Czas 01:08
  • VAVG 12.24km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 czerwca 2010 Kategoria 200

Zlot gwiezdzisty Berlin

Nieziela 1,30 dworzec PKP w Szczecinie dwudziestu zapaleńców rusza na zlot gwiezdzisty do Berlina.Z wrażenia nie zrobilem foteczki startowej :(
Ale po paru kilometrach na rondzie Hakena dołącza kolejna grupa mająca problemy ze snem :)


I tak około 30 zapaleńców ze Szczecina ruszyło w kierunku Berlina.:)
po drodze z pobliskich wioseczek po zachodniej stronie odry dołączały sie kolejne zastepy rowerzystów.I tak w spokojnym tepie dotarliśmy do Eberswalde na godzine 8.00.
Czekała juz tam na nas spora grupa niemieckich rowerzystów i w ochronie Policji ruszyliśmy dalej


Tempo nie było oszolomiające ale serce się radowało jak z kazdym kilometrem przybywało rowerzystów.Widac ze ludzie kochają tam rowery.
I tak oto około południa zawitaliśmy do Berlina

Takiej masy rowerów to nigdy wczesniej nie widziałem zapowiadali ze bedzie na zlocie 250000 tys rowerzystów ale dla mnie bylo ich 2000000 :)
Do tego na czym przyjechali :)

a jak kolorowo byli ubrani ::)

W piekącym slońcu a było nie malo bo 37 stopni czekaliśmy około godzinki na wjezdzie na ring,ale mimo skwaru i tego czekania warto bylo być w tym miejscu.Ludzie byli uśmiechnięci a i muzy co krok bylo do bólu:)

a do tego ten wjazd do tunelu i jazda nim to juz czyste szaleństwo :) przezycie nie małe :) okrzyki,spiewy, kazdy na swój sposób uwalniał dobra emocje :)
i tak jak zwolnione psy z łańcucha ruszylismy co sił w nogach pod brame Brandenburska :) mijając z prawej i z lewej maruderów :)
Około 15 zawitalismy u celu podrózy :)

Na zlocie poznaliśmy teem Nowaka i jeszcze paru fajnych ludzi z którymi ruszylismy w droge powrotna zachaczając o pysznego kebaba :)
Właściwie byłoby to na tyle gdyby nie to ze nie przedstawiłem naszego nowego kolego po fachu czyli Tomka.:)

i powiem tylko tyle ze ten człowiek wie po co mu Bozia dała nóżki :):):)
Nasza droga powrotna zakończyła sie w Bernau po 209 km :( zapakowalismy sie do busa i ruszylismy do domku.Czemu hm.....sam chciałbym wiedzieć ale tak niestety było :)
  • DST 208.40km
  • Czas 10:43
  • VAVG 19.45km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl