Informacje

  • Wszystkie kilometry: 75359.88 km
  • Km w terenie: 2686.53 km (3.56%)
  • Czas na rowerze: 126d 02h 07m
  • Prędkość średnia: 24.12 km/h
  • Suma w górę: 352578 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jurektc.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Piątek, 7 stycznia 2011

Locknitz -po raz pierwszy w 2011

W sumie nie ma co za wiele pisać w towarzystwie Sargatha trasa się odbyła, płyny izotoniczne zakupione a teraz czas na odpoczynek :D
Pozdrawiam.
  • DST 60.67km
  • Czas 02:47
  • VAVG 21.80km/h
  • VMAX 41.93km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 stycznia 2011

Trzech Króli

Wyjeżdżając z domu pogoda była jeszcze stabilna ale z każdym kilometrem pogarszała się drastycznie. W okolicy mostu długiego zaczął padać snieg i zamarzniety deszcz ze śniegiem, ciekawie nie było ale miałem ogromna chęć pokręcenia wiec ruszyłem w trase.
O godzinie 10,45 byłem na moście długim i czekałem na Gadabagiennego, niestety się nie zjawił, więc obrałem kierunek Dąbie i ruszyłem z kopyta.Na szczęście jezdnia była w dobrym stanie w przeciwieństwie do ścieżek rowerowych które są traktowane jako magazyny śniegu i mimo padającego marznącego deszczu dało się jechać naprawde bezpiecznie.
Te „naprawde bezpiecznie” to właściwie było az do Dabia do krzyżówki Gierczyka bo tam się skończyło ;) w momencie gdy zaliczyłem glebe podjeżdżając do krzyżówki.
Wstając tak naprawde z duzym trudem bo nogi mi się rozjeżdżały zorientowałem się ze tak naprawde stoje na lodowisku,i strach mnie ogarnął jak dojade do domku.
Przez całe Dabie az do struga jechałem może 15km/h z dusza na ramieniu dopiero od Zdroji droga była przejezdna i poprawił mi się humor na tyle ze nawet pstryknąłem pare fotek





Mimo ze poprawa nastoju była zdecydowana to i tak moje dzisiejsze plany zostały mocno okrojone.W głowie siedział obraz szklanej drogi i nie miałem ochoty ponownie się z nią spotkać 
Tak ze autostrada poznańską snułem się w kierunku domku zastanawiając się gdzie by jeszcze zrobic zdjęcie i wpadła mi do głowy taka mysl.
Pokaże na forach BS nasz cudowny piekny Szczecin,Szczecin Floating Garden. A to są tego pomysłu owoce :)









Cdn.

A zeby nie było ze jestem całkowicie negatywnie nastawiony do mego kochanego miasta to pokaze wam jeszcze oto i ta foteczke :)



Wygląda zdecydowanie lepiej ale niestety takich perełek jest u nas bardzo mało, zreszta ta perełka to nasze wyrzeczenia życia codziennego krew i lzy oszczędzających na ogrzewaniu bo w końcu czuje sie sponsorem tego budyneczku :)
A tu jeszcze mapka

#lat=53.39766&lng=14.62418&zoom=11&type=2
  • DST 36.19km
  • Czas 01:40
  • VAVG 21.71km/h
  • VMAX 36.25km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 stycznia 2011 Kategoria Do i z pracy

Do i z pracy

Jak w temacie
  • DST 15.00km
  • Czas 00:45
  • VAVG 20.00km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 1 stycznia 2011

NOWY ROK

Dzień jak nie co dzień :) bo Pierwszy dzień Nowego Roku.
Rano trzeba było wstac choć łatwo nie było ale skoro obiecałem to trzeba słowa dotrzymać i stawić się na umówione spotkanie na moście długim.




Obawy miałem przed gołoledzią ale tylko na obawie się skończyło bo jezdnie były czarne albo płynące wodą :) jedynie co można powiedziec na minus dzisiejszej pogody to dosć silny i porywisty wiatr.
O 10.00 z mostu długiego ruszamy z Gadem w kierunku Kołowa,ruch na drodze jest minimalny wiec jedzie się bezpiecznie i można nawet sobie pobajlowac. Dopiero prawdziwa jazda zaczyna się w momencie kiedy zjeżdżamy z ulicy Pyrzyckiej na Smierdnice.
Z 19 m npm do 149 m npm jedzie się oblodzona kostka brukową z koleinami głębokimi na kilkanaście centymetrów, koła boksuja jak szalone a utrzymanie się na rowerze naprawde nie jest łatwe ale metr po metrze pniemy się na góre. Z tym pniemy się to chyba za lekko powiedziane bo tempo jest kontrolowane przez Gadabagiennego który w tych warunkach naprawde czuje się wysmienicie i nie daje złapać mi oddechu.Łatwo nie jest ale wreście osiągamy upragniony cel.







Gdy już tak dotarliśmy do celu to pierwsza mysl jaka miałem to była jechac czarniutkim asfalcikiem z dala od tych zalodzonych i zaśnieżonych polnych dróg :)
Ale wtedy jeszcze nie wiedziałem co mnie czeka aby dostać się do tego czarniutkiego asfalcika ;).



Tak to było na szczycie i gdyby taki był zjazd to by nie było na co ponarzekać a prawda jest taka ze z Kołowa az do Zdroji czyli calutki zjazd kosztował mnie więcej wysiłku niż wjazd. Ciągłe zapadanie się kół nie dawało odpocząc dłoniom,wiele wysiłku kosztowało tez utrzymanie równowagi nie mówiąc już o tym ze mimo ze zjeżdżaliśmy z górki trzeba było oj i to mocno popedałować żeby nie stac w miejscu ( bo kto by pomyślał ze z górki trzeba pedałować :)) ale tutaj tak było, pedałujesz to jedziesz :)
Tak wiec wyrabany z kapci ale cało docieramy do Zdroji a gdy dupa poczuła asfalt to oszalała :) i zachciało jej się poszaleć :)
Cała droge powrotna starałem się utrzymywac przyzwoita prędkośc ale te podmuchy silnego wiatru zatrzymywały nas momentami do tempa pieszego :) bo 15km/h prz wjezdzie na most Pionierów to niby nic wielkiego ale dla nas to i tak był powód do dumy.Bo wtedy najlepiej by było zejść z roweru walnąć go w krzaki i się rozpłakać :) a ze tego nie zrobiliśmy to teraz jestem dumny i z siebie i z Gadabagiennego :):)
Właściwie to by było na tyle bo jazda do domku juz przebigala bez większych fajerwerków wiec nie ma juz o czym pisać.:):)
Moze jedynie tyle ze dzisiejsze zdjęcia zapodaje troche inaczej zrobione :) a no i jeszcze mapka traski

#lat=53.39254&lng=14.61072&zoom=11&type=0


Pozdrawiam.
  • DST 53.78km
  • Czas 02:41
  • VAVG 20.04km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 grudnia 2010 Kategoria Do i z pracy

Do i z pracy

Jak w temacie
  • DST 45.00km
  • Czas 01:25
  • VAVG 31.76km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 21 grudnia 2010

Tuż tuz przed zimą :)

W pierwszy dzień zimy.
Wydawało by się ze czas wyciągać sanki i iść na góre ale nic bardziej mylnego bo ja wyciągnąłem rower i pojechałem wykręcić pare kilometrów :).
Plan miał być skromny kilometrowo ale owocny zdjęciowo.
A tak to się potoczyło.
Po pracy nocnej miałem dzisiaj troche wolnego czasu i postanowiłem go jakoś zagospodarować.Pomogło mi w tym nawet słoneczko które radośnie świeciło i zachęcało do spędzenia wolnego czasu pod gołym niebem.
Osiedlowe ulice są koszmarnie zasypane wiec najkrótsza droga udalem się na Warszawo


a póżniej na Głębokie.



Okolice Głębokiego są dosłownie bajkowe, zasypane i dziewicze :),popstrykałem troche fotek i dalej pojechałem przez Wołczkowo do Dobrej.



Tutaj mój plan skromnej kilometrowo trasy zaczą nabierac rumieńców i w mysl przysłowia dać palec to zaraz będzie chciał całą ręke zaczął się rozrastać :).
Pierwsza mysl na rondzie w Dobrej to taka ze pojade do Buku i przez Stolec udam się do Dobieszczyna.Dojechałem do Buku

i przy rozwidleniu do Blankensee znów zmieniam plany bo droga jest koszmarnie zasypana a do tego pod 5 cm sypkim śniegiem kryje się zdradliwie lód.wiec udaje się na Lubieszyn.

I znów rondo w Dobrej tylko że tym razem szczęśliwie :) zaliczam na samym rondzie glebe ,sam czysciutki lód nie daje mi szans.Szybko się zbieram i niby nic jade dalej :)

Droga do Lubieszyna jest już znośna a nawet czasami w koleinach jest czarny asfalt ale tylko czasami :) bo dopiero 10 jest czysta bez śniegu az do Dołuj ale czym bliżej miasta to jest gorzej.

Po drodze strzelam jeszcze pare fotek i obieram kierunek DOM :)

tyle ze wczesniej zrobiłem jeszcze zdjęcia paru kościołom i teraz wam je pokaże :)


Traska jak i czas spędzony na niej zaliczam do udanych ale obiektywie trzeba powiedziec ze coraz trudniej sie poruszać bo zasypanych drogach :)
Pozdrawiam.
  • DST 46.02km
  • Czas 02:30
  • VAVG 18.41km/h
  • VMAX 39.31km/h
  • Temperatura -6.0°C
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 17 grudnia 2010

Masa krytyczna Szczecin grudzień 2010

Jak co miesiąc i tym razem spotkalismy sie na Placu Lotników tyle że bylo nas tym razem zdecydowanie mniej.Ale zaznaczam za nasz Team TC był w komplecie :)bo to nie ustraszona trójka młodych ludzi nie zwycięzona nie pokonana załoga TC :D
Poszedłem na całego hehehehe :D prosze mi wybaczyć :):):)
A na poważnie było jeszcze z nami około 20 chłopaków nie do końca zdrowych na umysle :) (bo w padającym śniegu i mrozie no i zasypanych drogach) chceili sie pokazać szczecińskim kierowcą ale niestety pogoda nie pozwoliła przejechac po Szczecińskich drogach.Więc po zrobieniu pamiątkowych zdjęc udaliśmy sie ścieżką rowerową pod urząd miejski a póżniej pod trzy orly.I na tym imprezka sie zakończyła :) Pózniej niczym skradający sie złodziej czyli na czuja :) wróciłem do domku :)
Teraz czekam na zdjęcia od organizatora imprezy RS
Pozdrawiam.
Dostałem od Misiacza pare zdjęć wiec oto i one :)



  • DST 8.40km
  • Czas 00:40
  • VAVG 12.60km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 17 grudnia 2010 Kategoria Do i z pracy

Do i z pracy

Jaka jest pogoda każdy widzi a ja dodam od siebie ze łatwo na rowerku teraz sie nie jeżdzi.Ale jeżeli nie rower to co :)??
  • DST 25.00km
  • Czas 01:25
  • VAVG 17.65km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 grudnia 2010

NIedzielne błąkanie sie :)

Coś mnie dzisiaj nosiło nie mogłem znależć sobie miejsca w domku wiec wziąłem rower i pojechałem w dal :)
Pogoda jak wiemy nie rozpieszcza ale troche ruchu jest wskazane.Udałem sie na Warszewo gdzie z górki zrobiłem pierwsze foto



Dalej pojechałem na Miodową.Droga nowa równa tyle ze w pewnym momencie sie urywa i zaczyna sie istne tornado.



Zawracać mi sie nie chciało wiec w tej breji brnąłem przed siebie, cud ze nie zaliczyłem gleby :) ale nic nie trwa wiecznie i nawet ta cudowna :) droga tez ma swój koniec.Od końcowego na Osowie az do Głębokiego odpoczywałem i szukałem miejsca do zrobienia fotki,



właściwie każdy zakret wydawał mi sie ten właściwy tylko zadaje sobie pytanie dlaczego właśnie ten jedyny wybrany stał sie dla mnie nie az tak miły jakbym chciał.Snieg na poboczu wydawał sie całkiem bezpieczny do czasu kiedy na niego nie stanąłem a wtedy było juz za póżno :) na zmiane decyzji.Zapadłem sie ze 20 cm w wode która znajdował sie pod śniegiem :( pierwsza mysl Ooo ale mam cudowne ochraniacze :) suche nózki mozna jechać dalej.Ale jak pisałem wczesniej nic nie trwa wiecznie wiec te cudowne ochraniacze okazały sie nie takie cudowne i gdzieś w okolicach Stobna zaczeły mi marznąć nózki :)




Właściwie powinienem jeszcze wspomnieć o wietrze bo wtedy jest tak bardziej dramatycznie :) ale ten wiaterek wcałe nie był mały a były chwile ze miałem juz go dosyć.Na pocieszenie powiem ze od Dobrej do Stobna wiało mi w plecy i wtedy moglem poszaleć.Cały ten odcinek przemknąłem chyba ze średnia 40km/h bo liczniczek pokazywał duzo więcej :) to była droga marzenie kolaża :)

Właściwie to nie pisałem jeszcze ze wzieło mnie dzisiaj na focenie kościółków



ten to jest w Stobnie

ten jest na Warszewie

a ten w Wołczkowie

I właściwie tak z niczego przejachałem 40 km po drodze zatrzymałem sie jeszcze zeby zrobic zdjęcie mostkowi na Rusłce




i szybciutko do domku bo nózki zaczeły zamarzac :)
A tu jeszcze mapka

#lat=53.45167&lng=14.49646&zoom=12&type=2
  • DST 40.50km
  • Czas 01:47
  • VAVG 22.71km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 11 grudnia 2010 Kategoria Do i z pracy

Do i z pracy

Jak w temacie
  • DST 25.00km
  • Czas 01:30
  • VAVG 16.67km/h
  • Sprzęt Author
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl